poniedziałek, 6 maja 2013

05.05

Piąty dzień nad morzem i powrót do domu. Wcześnie rano tata poszedł po 4kg śledzi. W tym samym czasie mama nas pakowała.  Łogry  grały na konsoli i zaczęli piszczeć, że im wyłączyłem głos. Na śniadanko zjadłem chleb z serem topionym i sowa też jadła, ale się uglajdrała. Następnie poszliśmy jak zwykle na gokarty. Tym razem, poszła także z nami Kornelia. Ja z sową wzięliśmy dwuosobowego gokarta a Stif jednoosobowego. Na obiad łogry to co jedzą codziennie FRYTKI!!!.Ja zamówiłem naleśniki z dżemem. Po obiedzie pakowaliśmy walizki do auta. Gdy wyjechaliśmy muluchy spały godzinę. Po godzinie jechały przed nami dwa auta które się ślimaczyły i matula się wkurzyła i wyprzedziła je z dużą prędkością i POLICJA JĄ ZŁAPAŁA!!!. Odrazu mandacik na drogę i dowidzenia. Gdy dojechaliśmy, przywitaliśmy się, później kolacja, kakao, do mycia i spać

4 komentarze:

  1. Biedna mama, na pewno się zestresowała...

    OdpowiedzUsuń
  2. super pamiętnik :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też niedawno byłam nad morzem

    Weronika Anioła

    OdpowiedzUsuń
  4. lubię naleśniki i skąd ci przyszło do głowy nazwa łogry

    OdpowiedzUsuń